Kuchnia: organizacja, gotowanie, przechowywanie

Pojemniki do przechowywania żywności: jak dobrać materiał i zamknięcie, żeby jedzenie nie łapało zapachów

Dlaczego to w ogóle śmierdzi

Otwierasz lodówkę, a tam wszystko pachnie „wczorajszym obiadem”. Ser wciągnął aromat czosnku, owoce przeszły cebulą, a pojemnik po sosie pachnie tak, jakby nigdy nie miał być czysty. To nie jest magia, tylko mieszanka dwóch rzeczy: materiału pojemnika i jakości zamknięcia. Jeśli pokrywka nie trzyma, zapachy wędrują po lodówce jak chcą. A jeśli tworzywo łatwo chłonie aromaty, to nawet po umyciu zostaje „wspomnienie” potrawy. Dobra wiadomość jest taka, że da się temu zapobiec. Wystarczy wybierać pojemniki bardziej świadomie, a nie pierwszy lepszy zestaw z promocji.

Materiał ma znaczenie

Najprościej: szkło najmniej chłonie zapachy i najłatwiej je domyć. Jest cięższe, ale w kuchni często wygrywa praktycznością. Tworzywo sztuczne bywa okej, ale bardzo różni się jakością. Tanie pojemniki potrafią szybko się rysować, a te mikrorysy to idealne miejsce na zapachy i resztki jedzenia. Stal nierdzewna też jest spoko, tylko nie zawsze wygodna do podgrzewania, bo nie zobaczysz od razu, co jest w środku. Jeśli lubisz porządek i chcesz ograniczyć zapachy, miks jest najlepszy: szkło na dania „intensywne” i plastiki na suche rzeczy albo krótkie przechowywanie.

Pokrywka to połowa sukcesu

Możesz mieć świetny pojemnik, ale jeśli pokrywka jest luźna, to przegrywasz. Szukaj zamknięć, które mają wyraźny docisk i nie „pływają” na rancie. Najlepiej sprawdzają się pokrywki z klipsami lub takie, które mają konkretną uszczelkę. Uszczelka robi robotę, bo blokuje wędrówkę zapachów i ogranicza wilgoć. Tylko uwaga: uszczelka musi być łatwa do wyjęcia i umycia, bo inaczej po czasie sama zacznie pachnieć. Jeśli pojemnik zamyka się „na słowo honoru”, to będzie dobry co najwyżej na kanapki na drogę, a nie do lodówki na 3 dni.

Jak używać, żeby nie łapało aromatu

Nawet najlepszy pojemnik można zepsuć złym nawykiem. Najczęściej problem robią tłuste sosy, ryby, czosnek i cebula. Do takich rzeczy wybieraj szkło albo pojemnik z naprawdę szczelną pokrywką. Druga sprawa: nie wkładaj gorącego jedzenia i od razu nie zamykaj na beton. Para wodna skrapla się, robi wilgoć i wchodzi w każdy zakamarek. Daj potrawie chwilę ostygnąć, a dopiero potem zamknij. I jeszcze jedno: nie trzymaj długo jedzenia w pojemnikach, które są porysowane i matowe. To znak, że materiał ma już dosyć i będzie chłonął zapachy coraz szybciej.

Prosty system, który działa

Jeśli chcesz mieć spokój, zrób sobie prosty podział: dwa–trzy rozmiary pojemników, najlepiej takie, które się układają jeden na drugi i wchodzą w szafkę bez walki. Szkło na obiady, sosy i rzeczy „aromatyczne”. Lżejsze pojemniki na produkty suche, przekąski, pieczywo albo warzywa. Do tego kilka mniejszych na dodatki, żeby nie trzymać wszystkiego w jednym wielkim pudełku. Najważniejsze: wybierz jeden system, a nie pięć różnych typów, bo wtedy zawsze brakuje właściwej pokrywki. Im prościej, tym mniej zapachów, mniej bałaganu i mniej nerwów.